Epidemia odry ,a szczepienia

Epidemia ODRY a szczepieniaWpisał:Prof. Dorota Majewska  09.12.2011.

Epidemia ODRY a szczepienia

Dorota Majewska

 

WHO oraz korporacyjne media ostatnio straszą  „groźną” epidemią odry w Europie,  obwiniając  za to nie szczepiących  rodziców. Poznajmy prawdziwe  fakty na ten temat.  Z danych zebranych w europejskiej agencji ECDC (dawniej Euvac)  wynika, że liczba zgłoszonych przypadków odry w UE (+Chorwacja, Islandia, Norwegia, Szwajcaria i Turcja) w 2011 jest mniejsza niż w 2010.  W 2010 r. od stycznia do września zgłoszono  27 576 przypadków odry, a w 2011  tym samym okresie było ich 27 081.  http://ecdc.europa.eu/en/publications/Publications/1111_European_monthly_measles_monitoring_Oct_2011.pdf

 

Jak pokazują dane WHO, w Europe epidemie odry powtarzają się co kilka lat.  W  2010 zarejestrowano  30 625 przypadków,  a w 2006  - 53 344 przypadki, natomiast w międzyczasie było  ich poniżej 10 000 rocznie.      http://apps.who.int/immunization_monitoring/en/globalsummary/GS_EURProfile.pdf?CFID=5579684&CFTOKEN=59063028

 

Number of reported cases

Rok:                2010    2009  2008  2007  2006 

Measles            30'625  7'499  8'879  6'936  53'344

 

Wykres na str. 3 raportu  ECDC (link powyżej) pokazuje, że w Europie najwiecej przypadków odry rejestruje sie w okresie marzec-maj.  W 2011 r.  najwięcej zachorowań było we  Francji (14 424), Włoszech (4 549), Rumunii (2 572), Hiszpanii (1 789)  i w Niemczech (1 480).  Raport  podaje 8 zgonów będacych rzekomo skutkiem odry:  we Francji (6), w Niemczech (1), w Rumunii (1).  Czy one wszystkie rzeczywiście były  następstwem odry?  – nie wiadomo, bo według raportu  tylko  41%  ze zgłoszonych przypadków  odry było potwierdzonych.  Reszta to były przypadki możliwe, prawdopodobne lub nieznane.  W tej stuacji nie wiemy ile osób naprawdę zmarło z powodu  odry, a ile zgonów z innych przyczyn zaliczono na to konto. Nic nie wiemy też nt. stanu zdrowia ofiar oraz dostępności dla nich opieki medycznej.  Widać jednak, że w krajach o dobrze rozwiniętej i dostępnej opiece medycznej (Włochy, Hiszpania,), mimo wielu zachorowań, nikt nie umarł.  W Polsce w 2011 zarejestrowano  33 przypadki odry i też nikt nie umarł.  Raport podaje, że stan wyszczepienia był znany dla 75% przypadków zachorowań;  spośród  których 82%  przypadków było wśród nie-szczepionych. Równocześnie podaje, że ponieważ kraje stosują różne metody i definicje oceny wyszczepienia, niemożliwe jest bezpośrednie porównanie sytuacji między różnymi krajami.   

 

A teraz zestawmy te liczby z liczbami zgonów  po szczepieniach MMR/MR/M zarejestrowanych w amerykańskiej rządowej bazie danych VAERS (w której rejestrowane są przypadki mieszkańców USA oraz te dotyczące Amerykanów żyjacych poza USA).  FDA szacuje, że zgłaszanych jest jest tylko od 1 do 10% wszystkich przypadków powikłań po lekach i szczepieniach.  W 2010 w tej bazie zarejestwowano 16 zgonów po szczepionkach MMR/MR/M, co znaczy, że mogło być ich w rzeczywistości od ponad  160 (http://wonder.cdc.gov/vaers.html). 

 

Ekstrapolacja amerykańskich danych na liczbę mieszkanców UE  (USA liczą ok. 300 mln. mieszkanców,  a UE ok. 500), daje nam  liczbę ponad  266  prawdopodobnych zgonów po szczepionkach MMR/M (przy założeniu podobnego stopnia wyszczepienia).  I w tym kontekście należy rozpatrywać  dane  ECDC i WHO dotyczące zgonów z powodu  odry.  Nawet jeśli liczba 8 zgonów wskutek odry jest prawdziwa, to widać, że liczby śmiertelnych ofiar masowych szczepień MMR/M  są, lub prawdopodobnie byłyby wielokrotnie większe.  To samo dotyczy powikłań odry i poszczepiennych.  Tych ostatanich  jest wielokrotnie wiecej niż powikłań chorobowych. 

 

Obecna histeria wokół  „epidemii odry”  w Europie przypomina histerię wokół  „pandemii  świńskiej grypy”  z r. 2009, i wydaje się napędzana głównie interesami  producentów szczepionek.  Coraz więcej rodziców przekonuje się na podstawie własnych doświadczeń, że szczepienia nie są bezpieczne i rezygnuje z nich, lub je opóźnia.  W Niemczech, Austrii, czy Szwajcarii  mniejszość rodziców dziś szczepi dzieci zgodnie z kalendarzem, w USA najlepiej wykształceni rodzice też nie szczepią lub szczepią wybiórczo.  Nie szczepi własnych dzieci znaczny  odsetek lekarzy.   

 

Niewątpliwie lepiej byłoby gdyby nie było chorób zakaźnych, lecz świat jest jaki jest. Choroby zakaźne zawsze będą nam towarzyszyć, bo mikroby zawsze  będą istnieć, ważne byśmy umieli je skutecznie leczyć.  Z historii medycyny oraz  statystyk demograficznych wiemy, że to nie szczepienia, ale poprawa higieny, kwarantanna,  antybiotyki oraz poprawa warunków życia głównie przyczyniły się do zmniejszenia zachorowań i zgonów z powodu chorób zakaźnych.  Gdyby szczepienia były bezpieczne na pewno nikt by ich nie unikał, ale nie są, nierzadko powodują ciężkie powikłania i zgony.  Dane  VAERS pokazują, że liczby powikłań i zgonów poszczepiennych stale  rosną,  co wynika zarówno ze wzrostu liczby szczepień jak i ich większej toksyczności.   

 

Dziś wiele szczepionek (jak i innych leków) firmowanych przez globalne firmy farmaceutyczne  jest  produkowanych  w Chinach, Indiach, Korei, etc., a zachodnie agencje ochrony zdrowia mają nad tym procesem niewielką kontrolę.  Wiele szczepionek jest zanieczyszczonych toksycznymi i chorobotwórczymi  substancjami, nie ujawnianymi w ulotkach firmowych, i szczepiąc się nie mamy pojęcia co się w nich znajduje.  Główny problem w tym, że rządy państw zachodnich zwolniły firmy farmaceutyczne od wszelkiej odpowiedzialności za okaleczenia i uśmiercenia ludzi szczepionkami, więc nie mają one żadnej motywacji, żeby produkować bezpieczne szczepionki i rzetelnie je testować.  Ponieważ  nikt nie ponosi odpowiedzialności za bezpieczeństwo szczepionek,  rodzice muszą mieć pełne prawo decydowania o tym, czy chcą szczepić swe dzieci, czy wolą żyć z ryzykiem, że dziecko może zachorować i będą musieli je leczyć.

 

W odniesieniu do odry, istotną sprawą jest też fakt, że szczepienia MMR dają odporność przeciw tej chorobie tylko na krótki okres czasu.  Już po roku obserwuje się znaczny spadek  ilości przeciwciał. To stanowi poważny problem, bo młode matki,  które były w dzieciństwie szczepione,  najczęściej nie mają już odporności przeciw odrze i nie przekazują przeciwciał swoim niemowlętom.  Dlatego obecnie obserwuje się wiele przypadków odry u niemowląt, co wcześniej (gdy kobiety miały naturalną  odporność po przebytej chorobie)  zdarzało się rzadko.  Należy oczekiwać, że WHO wkrótce zaleci szczepienia MMR (żywymi wirusami)  już paromiesięcznych  niemowląt, co z  pewnością dramatycznie zwiększy liczby zgonów i ciężkich powikłań poszczepiennych, takich jak encefalopatie i autyzm.    

 

 
Własna strona internetowa za darmo - sprawdź