Syrop glukozowo-fruktozowy – główna przyczyna otyłości

2013-05-06 21:34:06, komentarzy: 0

Od jakiegoś czasu na mapie walki z otyłością pojawił się nowy wróg numer jeden – syrop glukozowo-fruktozowy. Jest wszędzie: w jogurtach, keczupie, sokach owocowych, batonikach, płatkach śniadaniowych, a nawet w wędlinach. Według naukowców jego częste stosowanie to prosta droga do cukrzycy. Czytaj więcej

 

Ile cukru w cukrze?

Jeśli chodzi o globalne zwyczaje żywieniowe, istnieje tylko jedna substancja, której spożycie w przeciągu kilkudziesięciu lat wzrosło dziesięciokrotnie. Mowa oczywiście o wszechobecnym cukrze. Choć jemy go bardzo dużo, bo według różnych szacunków od 50 do 70 kilogramów rocznie, coraz częściej do świadomości społecznej przebija się jednak komunikat o szkodliwym wpływie takiej diety. Niestety, nawet jeśli jesteśmy czujni i unikamy napojów gazowanych bogatych w sacharozę, nie oznacza to, że nie dostarczamy do naszego organizmu innych, często o wiele bardziej szkodliwych, substancji słodzących. Jedną z nich jest syrop glukozowo-fruktozowy, który powoli wypiera cukier z buraków i trzciny cukrowej.

Środek ten początkowo otrzymywany ze skrobi ziemniaczanej, obecnie niemal zupełnie wytwarzany jest z kukurydzy, która bardzo często pochodzi z upraw modyfikowanych genetycznie. "Stolicą" syropu – szerzej znanego jako HFSC (High Fructose Corn Syrup) – nie przez przypadek są Stany Zjednoczone. To właśnie tam, ze względu na wysokie cła na import tradycyjnego cukru, zaczęto myśleć nad zastąpieniem drogiej w produkcji i kłopotliwej w dystrybucji sacharozy. W takich warunkach w połowie lat 60. narodził się jej tańszy zamiennik, powstały w wyniku rozkładu skrobi kukurydzianej do pojedynczych cukrów prostych pod wpływem enzymów lub kwasów. Gotowy roztwór (55% fruktozy, 42% glukozy i 3% wyższych sacharydów) okazał się być strzałem w dziesiątkę dla wielkich korporacji, a prostą drogą do fali otyłości dla całej reszty nieświadomych konsumentów.

Od jogurtów po musztardę

Oczywiście tak wielka popularność HFSC nie wzięła tylko z powodów ekonomicznych. Z punktu widzenia producenta, posiadał on wszystkie zalety, których brakowało cukrowi pozyskiwanemu np. z buraka cukrowego. Syrop glukozowo-fruktozowy był zatem nie tylko tańszy, ale dzięki swojej płynnej postaci, można go było stosować bez konieczności uprzedniego rozpuszczenia – co naturalnie przyśpieszyło proces dozowania do produktów i opakowań. Poza tym HFSC wykazywał niską lepkość, dobrze komponował się z napojami i co ciekawe, prawie w ogóle nie krystalizował się. Syrop zachowywał również stabilność mikrobiologiczną, czyli był mało podatny na rozwój niepożądanych drobnoustrojów. Wysoka zawartość fruktozy w składzie HFSC powodowała, że była to substancja prawie o połowę wydajniejsza od tradycyjnego skrystalizowanego cukru spożywczego.

Wszystkie te właściwości przełożyły się na wdrażanie składnika do coraz szerszej listy produktów, często oznaczanych jako żywność "fit" bądź "naturalna". Grając na nieświadomości konsumenckiej, HFSC zaczęto stosować nawet w żywności przeznaczonej dla dzieci, w której unikano do tej pory eksponowania zawartości substancji słodzących. W tej chwili syrop glukozowo-fruktozowy najczęściej możemy go spotkać w:

- mleku zagęszczonym, napojach mlecznych, lodach;
- sokach, nektarach owocowych;
- napojach energetyzujących i izotonicznych;
- konserwach rybnych i sałatkach;
- jogurtach, dżemach, serkach homogenizowanych;
- wędlinach;
- keczupie, musztardzie i frytkach;
- płatkach śniadaniowych, batonikach;
- napojach gazowanych, mrożonej herbacie, likierach i tonikach;
- piernikach, ciastach

« powrót

Dodaj nowy komentarz

 

Wyszukiwarka

Czym jesteśmy truci 1/3-wędliny!!!!!
Ważne: wypełnij pola oznaczone *
Własna strona internetowa za darmo - sprawdź